Rozdział siódmy 

                             Fundamenty wiary mennonitów

Ostatecznym celem, jaki nasi przodkowie z Szwajcarii i Holandii postawili sobie był najwyższy cel, jaki jest możliwy do osiągnięcia dla chrześcijan. Było nim odrodzenie oryginalnego, nowotestamentowego chrześcijaństwa. Historycy Kościołów państwowych są w pełni przekonani, że to było celem Braci na początku ich działania. Profesor Johann Loserth z Austrii tak pisze:

 

Najbardziej radykalnym ze wszystkich ruchów reformatorskich są dążenia anabaptystów usiłujących wstępować w ślady Kościoła pierwszego wieku i przywrócić niezafałszowane, oryginalne chrześcijaństwo.”

 

Profesor Gottfried Strasser z Szwajcarii tak pisał:

Wątpiąc w możliwość doprowadzenia mas do chrześcijańskiej czystości życia, postawili sobie za cel w wąskiej grupie ludzi traktujących poważnie chrześcijańskie życie zbudować prawdziwy Kościołów chrześcijański na wzór Kościoła apostolskiego”.

 

Profesor Max Goebel z Niemiec pisze tak:

…Zasadniczą i wyróżniającą cechą tego Kościoła jest podkreślenie rzeczywistego, osobistego nawrócenia i odrodzenia każdego chrześcijanina przez Ducha Świętego… Dążą z naciskiem do ukazywania nauki i wiary tak, aby były w sercu i życiu każdego chrześcijanina i całego Kościoła. Dążyli do zjednoczenia wszystkich prawdziwie wierzących, wyprowadzając ich ze zeświedczałych państwowych Kościołów do prawdziwie chrześcijańskiego Kościoła. To, co było na początku oryginalnym celem Reformacji wprowadzali natychmiast do prak­tyki.

 

Abraham Hulshof, holenderski historyk menonita tak powiada:

Celem anabaptystów był Kościół złożony z tych, którzy traktują swe chrześcijaństwo na serio, którzy z całą gorliwością dostosowują swoje życie do wymagań Ewangelii. Dążą do budowania społeczności złożonej z dobrowolnie wierzących i nawróconych. Ich celem było tworzenie, w śródku tego świata, żywego Kościoła Chrystusa, odłączonego od świata i naśladującego Pana w pełnej jedności”.

 

Mówiąc krótko, to co Marcin Luter i inni protestanccy re­formatorzy zamierzali na początku lecz z czego później zrezygnowali, a więc Kościół w pełni na wzór Nowego Testamentu, to właśnie przeprowadzili Bracia. Tam, gdzie Luter i Zwingli zdecydowali się na kompromis, oni kompro­misu nie zaaprobowali. Dla nich było albo wszystko, czego Jezus uczył, albo nic. Nie godzili się na rozwodnione chrześcijaństwo jako cenę za zbudowanie wielkiej instytucji, obej­mującej swym pasterskim zasięgiem całą ludność, lecz godzili się na zapłacenie ceny, i ją zapłacili, za całą Bożą prawdę i wprowadzenie jej w praktykę przez wszystkich prawdziwych chrześcijan.

 

Podany w Nowym Testamencie wzór chrześcijaństwa, jak go rozumieli Bracia, wymagał czegoś więcej niż tylko prze­baczenia grzechów i usprawiedliwienia przez wiarę w Chrys­tusa. Wymagał rzeczywistej przemiany życia, nowego postę­powania, które jawi się w prawdziwej świętości i pełnym posłuszeństwie Chrystusowi.

 

Ten wymóg świętości życia, to jest życia „prawdziwego”, był głównym kamieniem fundamentu wiary Braci. Jest on tak­że dzisiaj takim samym kamieniem wiary menonitów-amiszów.

Podczas wielkiej debaty w 1538 roku, mówca ze strony Braci tak powiedział:

We wczesnym Kościele tylko ci byli przyjmowani na człon­ków, którzy nawrócili się poprzez pokutę do nowego życia. Prawdziwy Kościół upodobniony jest do natury Chrystusa”.

 

W podobnej debacie w Bernie, w 1538 roku, mówca ze strony Braci tak powiedział:

Dotąd w Kościele państwowym otrzymaliśmy wiele pouczeń z pism Lutra, Zwinglego i innych, dotyczących mszy, ceremo­nii papieskich, że są czymś próżnym. Lecz widzimy wielki brak, jeśli chodzi o naukę o pokucie i nawróceniu oraz o prawdziwie chrześcijańskim życiu. O tym mój umysł rozmyślał. Czekałem z nadzieją rok, czy więcej, aż kaznodzieja powie coś o przemianie życia, o pomaganiu biednym, o miłości jeden do drugiego, o unikaniu zła. I nie mogę zamknąć oczu na fakt, że nauki oparte na Bożym Słowie nie były głoszone. Nie zrobiono nawet początku w kierunku nauczania prawdziwego, chrześcijańskiego życia, i nie było zgody, co do nau­czania prawd niezbędnych do życia. I aczkolwiek msze i ob­razy zostały odrzucone, to jednak dowodów pokuty i chrze­ścijańskiej miłości nie przedstawiono. Dokonano jedynie zmian zewnętrznych. Szedłem dalej w swych rozważaniach o tym wszystkim i Bóg posłał swych wysłańców, Konrada Grebla i innych, z którymi rozważałem fundamentalne nauki apostołów i praktykę chrześcijańskiego życia. Zobaczy­łem ludzi, którzy oddali siebie nauce Chrystusa poprzez „Bussfertigkeit” (pokuta udowodniona owocami życia). Z ich pomocą stworzyliśmy zbór, gdzie pokuta jest dowodem nowości życia w Chrystusie.

 

W tym „dowodzie” brzmi głównie nuta świadectw Szwaj­carskich Braci początkowego okresu Kościoła. Takich dowo­dów pokuty, nawrócenia, miłości i prawdziwego chrześcijań­skiego życia brak jest u naśladowców Lutra i Zwinglego.

 

Bracia stawiali sobie jako cel wewnętrzne przeżycie pokuty i nawrócenia jawiące się jednak zewnętrznie przez nowość życia w Chrystusie. Średniowieczni mistycy i tacy ludzie, jak Bracia Lawrence, nalegali na „praktykowanie obecności Bożej” wewnątrz; Konrad Grebel, Menno Simons i ich współpracownicy kładli nacisk na praktykowanie obecności Chrystusa w działaniu. Rozumieli chrześcijaństwo nie tylko jako wewnętrzne przeżycie Bożej łaski, jak to rozumiał Luter, lecz także całkowite zastosowanie tej łaski we wszystkich zachowaniach się człowieka i chrystianizowanie wszelkich ludzkich stosunków.

 

Ta centralna prawda o nowym życiu i chrześcijaństwie sto­sowanym stworzyła nowy typ Kościoła i społeczności chrześcijańskiej pomiędzy Braćmi. Opisując ten Kościół i jego spo­łeczność przejdziemy teraz do spraw niejako pomocniczych w stosunku do fundamentalnych kamieni wiary.

 

Po pierwsze: istnieje koncepcja natury Kościoła jako wspól­noty prawdziwie wierzących.

Menno Simons powiedział:

Kościół Chrystusa składa się z wybranych przez Boga Jego świętych i umiłowanych, którzy obmyli swoje szaty w krwi Baranka, którzy narodzili się z Boga i są prowadzeni Chrystusowym Duchem, którzy są w Chrystusie a Chrystus jest w nich, którzy słuchają Jego Słowa i wierzą mu, a w swej słabości żyją zgodnie z Jego przykazaniami, cierpliwie i w cichości wstępując w Jego ślady.

 

Kościół ma być złożony jedynie z wierzących, dobrowolnie prowadzących chrześcijańskie życie i którzy oddali swoje życie Chrystusowi w czynie i prawdzie. Dobrowolne człon­kostwo kościelne, oparto na nawróceniu, zawierające oddanie się świętości życia, oto serce koncepcji Kościoła. To jest także zasada szeroko dziś przyjęta przez amerykańskich protestantów; przy czym należy pamiętać, że była to unikalna zasada przyjęta przez Braci w czasie Reformacji, utrzymy­wana i głoszona wobec potężnej opozycji, za praktykowanie, której to zasady Bracia ponosili ciężkie prześladowania.

 

Zwolennicy Reformacji przyjęli zasadę odmienną. Kościół jest masową instytucją, członkostwo jest przymusowe, wy­egzekwowane prawem i siłą, następuje przez chrzest niemowląt całej populacji. Wiedzieli oni, że taki Kościół nie był prawdziwym Kościołem Chrystusa, mieli jednak nadzieję, że świadectwo prawdziwych chrześcijan w takim Kościele „zarazi” wielkie masy. Podczas gdy Bracia kładli nacisk na dyscyplinę i przestrzeganie ewangelicznych wymogów życia oraz aktywnego uczestniczenia w życiu Kościoła jako wa­runku stałego członkostwa w Kościele, to państwowy Koś­ciół tego nie wymagał, ani dyscypliny ani aktywnego ucze­stnictwa.

 

Ponieważ chrzest niemowląt, był podstawą trwa­łości masowego Kościoła – z jednej strony, a chrzest wierzących był podstawą trwania prawdziwego Kościoła z dru­giej strony, to kwestia chrztu stała się węzłowym punktem konfliktu pomiędzy Braćmi a przedstawicielami Reformacji. Ale jest jasnym, że nie to było istotą sprawy gdyż stanowiło jedynie symbol czegoś zasadniczego.

 

Drugim ważnym kamieniem fundamentu wiary Braci było nie upodobnianie się do świata.

Jeśli chrześcijanie mają żyć w nowości żywota, musi istnieć radykalna różnica pomiędzy nimi a światem, a także separacja pomiędzy dwoma sposobami życia. Świat nie toleruje zasadniczo praktykowania chrześcijańskich zasad życia a Kościół nie może tolerować świeckich zasad życia wśród swoich członków, stąd jedynym wyjściem jest separacja, gromadzenie się prawdziwych chrześcijan we własnych społecznościach, gdzie praktykuje się Chrystusowe życie.

 

O tej separacji Menno Simons powiedział tak:

Całe Pismo Ewangelii naucza, że Kościół stanowią ludzie oddzieleni od świata w nauce, życiu i nabożeństwie.

Podczas wielkiej de­baty w 1528 roku w Zolingen mówca ze strony Braci po­wiedział:

Prawdziwy Kościół jest oddzielony od świata i jest ukształtowany według natury Chrystusa. Jeżeli jednak Koś­ciół jest jedno ze światem, nie możemy go uznawać za praw­dziwy.

 

Trzecim kamieniem fundamentu Kościoła menonitów jest praktykowanie prawdziwego braterstwa i miłości pomiędzy członkami Kościoła.

Ta zasada rozumiana była nie jako wymóg zewnętrznej sentymentalnej pobożności, lecz jako praktyko­wanie dzielenia się posiadanymi dobrami dla zaspokojenia potrzeb innych w duchu braterskiej pomocy. Hans Leopold, męczennik spośród Braci Szwajcarskich (1525) powiedział o Braciach tak:

"Jeżeli wiedzą o kimś, kto jest w potrzebie, czy jest on członkiem ich Kościoła, czy nie, są przekonani o swym obo­wiązku, z miłości do Boga, udzielić mu pomocy.”

Heinrich Seiler, także męczennik spośród Braci (1535) powie­dział:

Nie wierzę w to, że posiadanie własnych dóbr jest, czymś złym, lecz jest ono jedynie szafarstwem.

 

W dawnej książce hutterian jest zapis pytania, jakie stawiane było przez Szwajcarskich Braci kandydatom na członków przed chrztem:

Czy oddają oni siebie i wszystkie swoje dobra doczesne na służbę Bogu i jego ludu?

Pewien protestant będąc gościem Szwajcarskich Braci na społeczności chrztu w Strasburgu, w roku 1557, odnotował pytanie zadawane kandydatom:

Czy, jeżeli zajdzie konieczność, są gotowi oddać wszystkie swoje dobra na służbę dla braterstwa i nie przeoczą żadnego członka będącego w potrzebie, i udzielą mu pomocy, jeżeli ich będzie na to stać?

 

Heinrich Bullinger, następca Zwinglego jako przywódca Kościoła Reformowanego w Zurychu, zagorzały wróg Braci, oś­wiadczył:

Ci ludzie nauczają, że każdy dobry chrześcijanin ma obowiązek wobec Boga z motywu miłości, użyć, jeżeli po­trzeba, wszystkich swych dóbr, aby każdemu bratu będącemu w potrzebie dostarczyć środków do życia”.

 

Ta zasada rzeczywistego braterstwa i wzajemnej pomocy, szczerej i serdecznej, była rzeczywiście kamieniem węgielnym fundamentu wiary naszych przodków. Była praktykowana a nie tylko dyskutowana. W swej absolutnej postaci stała się sposobem życia dla hutteriańskiego Braterstwa i pozostała odtąd do dziś. Jakiż inny byłby świat, gdyby chrześcijanie Europy, od czasów Reformacji do dzisiaj, zaakceptowali sposoby życia Braterstwa i wzajemnego służenia dobrami materialnymi, tak jak proponowali i praktykowali nasi duchowi przodkowie? Jakież to smutne, że także niektórzy menonici pozbawili się ducha i praktyki tej wspanialej zasady.

 

Czwartym kamieniem wiary jest zasada pokojowości, miłości i nie sprzeciwiania się stosowana we wszystkich międzyludzkich stosunkach.

Dla Braci oznaczało to zupełne odrzucenie wojny, przemocy oraz pozbawiania ludzi życia.

Konrad Grebel tak powiedział (1524):

Prawdziwi chrześcijanie nigdy nie używają świeckiego miecza ani nie angażują się w wojnę, albowiem nie jesteśmy więcej pod Starym Zakonem… Ewangelia i ci, którzy ją przyjęli nie mają być bronieni mieczem ani w ten sposób mają się sami bronić.

Pilgrim Marpeck (1544) przemawiając na temat Mt 5, po wiedział:

Wszelkie cielesne, światowe, zmysłowe, ziemskie walki, konflikty i wojny są przekreślone i obalone poprzez to prawo.

 

Menno Simons tak pisał:

Odrodzeni nie idą do wojska, ani nie angażują się w spory. Są dziećmi pokoju, które przekuły swe miecze na lemiesze i swe dzidy na sierpy, i nic nie chcą wiedzieć o wojnie… Dzidy i miecze z żelaza zostawiliśmy tym, którzy, o zgrozo, traktują jednakowo krew ludzką i świńską.

 

W praktykowaniu zasady nie sprzeciwiania się, ściśle przestrzeganej przez wszystkich Braci w całej Europie od początku do naszego stulecia włącznie, nasi praojcowie byli pierwszymi pionierskimi przywódcami, wyprzedzającymi daleko swe czasy, uprzedzając kwakrów w tej dziedzinie o całe sto lat. Przestrzegali tej zasady w czasach, kiedy katolicy i protestanci stosowali wojnę ja­ko instrument politycznych rozgrywek nawet w walkach religijnych. Jest oczywistym, że taki Kościół, który zabija żyjącego pobożnie dysydenta, takiego jak anabaptysta, nie zawaha się użyć armii dla eksterminacji innych Kościołów.

 

Ograniczone miejsce pozwala jedynie wspomnieć o dwóch innych kamieniach fundamentu: to jest o oddzieleniu Kościo­ła od państwa, co jest logicznym następstwem zasady nie sprzeciwiania się wyznawanej przez Braci, oraz o wolności sumienia.

 

W ustanawianiu tych zasad Bracia byli także pionierami, wyprzedzając swój czas. Wolność sumienia upowszechniła się dopiero po Francuskiej Rewolucji, w czasie Wojen napoleońskich, to jest w dziewiętnastym wieku.

Szwajcarscy Bracia nauczali:

Nikt nic może i nie powinien używać przemocy do zmuszania kogokolwiek, aby akceptował wiarę, ponieważ wiara jest darem Bożym. Jest złem przymuszanie kogokolwiek siłą lub gwałtem do przyjęcia wiary, czy skazywanie na śmierć kogokolwiek z powodu jego błędnego wie­rzenia. Jest błędem, kiedy w Kościele używany jest jakikolwiek inny miecz niż miecz Bożego Słowa. Świeckie królestwo winno być odseparowane od Kościoła a żaden świecki władca nie ma prawa władać w Kościele. Nasz Pan nakazał głosić Ewangelię, a nie przymuszać kogokolwiek do jej przyjęcia… Prawdziwy Kościół tym się charakteryzuje, że sam cierpi i znosi prze­śladowania, lecz sami nikogo nie prześladuje.

 

Bullinger przytacza te oświadczenia nie w obronie Braci, lecz jako słowa potępienia, wyświadczając historii wielką przysługę poprzez zapisanie poglądów Braci Szwajcarskich odnośnie wolności sumienia. Są dla niego czymś dziwacznym; zachęca, więc do wzmożenia prześladowań wobec takich, którzy wyznają te „heretyckie poglądy” i, po zacytowaniu zasad Braci, usiłuje obalić je jedną po drugiej, dodając na zakończenie, że skazywanie anabaptystów na śmierć jest konieczną i chwa­lebną służbą. Podobne oświadczenia można by cytować z wy­powiedzi niemal wszystkich przywódców Reformacji.

 

Gdyby było więcej miejsca, można by prześledzić zastoso­wanie w praktyce w różnych dziedzinach życia tych funda­mentalnych zasad – kamieni.

 

Chodzi o prostotę życia i ducha, nie przysięganie i nie zaklinanie się, konkretne zastosowanie zasady nie upodobniania się do świata; lecz wystarczy tych danych, aby pokazać, jakie podstawy wiary były wyznawane i praktykowane w początko­wym okresie działania Szwajcarskich i Niemieckich Braci.

 

Kiedy dokonujemy przeglądu wiary Szwajcarskich i Holen­derskich Braci, jesteśmy zdumieni ogromem jej zasięgu i głębokością. Co za wzniosła i twórcza koncepcja, wyprowadzona z Ewangelii! Jakiej wielkiej wiary potrzeba było, ażeby te zasady wyeksponować, i jakiej wielkiej mocy i łaski od Boga ażeby według nich żyć w warunkach najsroższych prześladowań! To oni byli wyzwaniem dla świata ich czasów, nie tylko tego pogańskiego, ale i tego chrześcijańskiego i dla wszystkich czasów. Jeżeli kiedykolwiek były czynione próby bezkompromisowego i najserdeczniejszego życia na rzecz Bożego Królestwa na ziemi, to były nimi wysiłki naszych pra­ojców z XVI wieku. Nie zdołali zdobyć świata dla swego programu; liczba ich naśladowców była, po przesianiu prześladowaniami, znikoma, a i oni i ich potomkowie, a zwłaszcza ostatnich, często upadali; lecz tamci uchwycili wizję nowego nieba i nowej ziemi, gdzie mieszka sprawiedliwość i gdzie Baranek jest światłością. Dla tej sprawy oddali się w całej pełni poświęcenia.

 

Największą tragedią współczesnego Menonityzmu na świecie było nie to, że niektórzy z nas chybiali w realizacji tej wizji, lecz to, ze wielu z nas tej wizji całkowicie się wyzbyło.