Aneks

                                Strój i zasady życia amiszów-mennonitów

 

 

 

 

Obecnie główne skupiska menonitów i amiszów znajdują się w USA i o nich, widzianych z bliska w ich domach oraz poznawanych z historycznego i współczesnego piśmiennictwa chcę coś jeszcze dodać do tej książki. Jest to mój osobisty obraz i refleksja człowieka tęskniącego za autentycznym chrześcijaństwem.

 

Przeglądając niedawno piękny album zatytułowany: „200 lat w obrazach i fotografii”, przedstawiający życie kobiety i mężczyzny w Ameryce, byłem uderzony pewną prawidłowością przemian strojów. Polegała ona na stopniowym odchodzeniu od odmienności strojów męskich i damskich.

 

Pierwsze strony książki ukazywały kobietę smukłą, być może dzięki gorsetowi przesadnie wąską w biodrach, o lekkiej sylwetce, delikatną, pięknie uczesaną z długimi włosami, w długiej sukni, w delikatnych pantofelkach o twarzy pełnej wdzięku, powabnej delikatności i głębokiego uroku. Był to obraz sprzed 200 lat.

 

Mężczyzna w swym wyglądzie stanowił tutaj kontrast. Elegancja męskiego stroju, zazwyczaj ciemnego, emanowała powagą, siłą, zdecydowaniem. Główny zarys sylwetki męskiej był niejako odwrotnością damskiej: góra szeroka, barczysta, ku dołowi zwężająca się. Zgodnie zresztą z zasadniczym kształtem męskiej figury. Jak daleko można było gołym okiem dostrzec ludzką postać nie było możliwym nie rozróżnić kobiety od mężczyzny, chłopca od dziewczynki. Ostatnia strona albumu zawierała fotografię współczesnej i rodziny.

 

Była to liczna rodzina, kilkanaście osób, trzy pokolenia. Wszyscy byli ubrani w coś, co przypominało raczej sportowe dresy. Długie fryzury chłopców podobne do damskich utrudniały określenie, kto z rodziny jest rodzaju męskiego a kto damskiego. Pozy i gesty pozbawione były jakiejkolwiek elegancji czy wdzięku, poza tym, że wszyscy byli uśmiechnięci i mieli twarze wyrażające zadowolenie jakie się ma po posmakowaniu dobrych lodów.

 

I cóż w tym szczególnego powie ktoś? Otóż twierdzę, że jest coś szczególnego a mianowicie: jest to smutny symptom zatracania najcenniejszej cechy osobowości człowieka, a mianowicie typowości obu płci związanej ze specyficznymi funkcjami życiowymi mężczyzny i kobiety (typologia fizjologiczne rozrodcza, choć mocno zachwiana, jeszcze jakoś funkcjonuje) i poprawną organizacją życia małżeńskiego i rodzinnego.

 

Strój i wygląd amiszów trzymających się wiernie i niemal kurczowo od przeszło 300 lat obyczajowości chrześcijań­skiej, wyrosłej z posłuszeństwa Bożym poleceniom, jest dla współczesnego niewolnika zwyrodniałej mody czymś osobliwym i dziwacznym. A właśnie ten ich strój radykalnie akcentuje odmienność płci, to jest charakter osobowości męż­czyzny i kobiety stosownie do ich przyrodzonej, niezmiennej funkcji, zgodnie z Bożym nakazem. Mówi o tym Pismo Święte:

"Kobieta nie będzie nosiła ubioru męskiego, a mężczyzna nie ubierze szaty kobiecej, gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni." [Pwt 22:5]

 

Amisz jest ubrany zazwyczaj w ciemne ubranie z białą koszulą, ma brodę, starannie utrzymaną, czarny kapelusz jest jego jedynym nakryciem głowy, spodnie ma szyte tak, jak przed wiekami, z klapą na przedzie. Chłopcy w swym stroju są miniaturkami swych ojców, dziewczynki – matek. Rodzi­na i całe pokolenia są zintegrowane, wolne od tendencji od­środkowych, co ma także wyraz zewnętrzny. Amiszki odziewają się w długie spódnice, na głowach noszą ładne delikatne czepki, włosy mają upięte w koki, dziew­czynki w warkoczyki.

 

Zgodnie ze Słowem Bożym – biżuterii, wymyślnych ozdób ani malowania się nie uznają. Natomiast bardzo pilnie przestrzegają higieny, czystości i przyzwoi­tości ubierania się. Na ogół mają trzy razy mniej ubrań niż przeciętna amerykanka, gdyż zasadą amiszów jest unikanie wszystkiego, co bywa zbyteczne. Uważają bowiem to za marnotrawstwo i niepotrzebne obciążenia. A ponieważ ich styl życia nastawiony jest na rozwijanie dzielności i odporności na trudy, przeto zmiany pogody i temperatury nie powodują u nich zbyt wrażliwego reagowania zmianą stroju.

W 1988 roku środkową Amerykę nawiedziły niebywałe upały, temperatura dochodziła do 50 stopni Celsjusza, lecz amisze „nie pocili się”. Kiedy duża ich grupa zatrzymała się w przydrożnej restauracji i siedząc obok nich mogłem ze zdumieniem obserwować normalnych Amerykanów, ubranych a właściwie rozebranych prawie do naga, mdlejących z gorąca, i obok nich amiszów – też Amerykanów, ubranych w swoje tradycyjne stroje, czarne spodnie, koszule z długimi rękawami i kobiety w długich spódnicach i żakietach, spokojnie, jakby nie było upału, spożywających jakieś gorące dania jeszcze raz przekonany zostałem o tym, że wyznawane zasady życia są mocniejsze niż upały i że z tego samego człowieka mogą uczynić albo fajtłapę albo komandosa, stosownie do rodzaju tych zasad.

Strój amiszów traktowany przez ignorantów jako zakonne dziwactwo, wyraża coś bardzo ważnego i zasadniczego, zwłaszcza noszenie przez kobiety owych czepków. Amisze całe swe zachowanie się i postępowanie pragną kształtować jak było wspomniane według Bożego Słowa. Ich zasadniczym dążeniem jest żyć we wszystkich obszarach ludzkiej egzystencji zgodnie z Bożym porządkiem stworzenia przedstawionym w Biblii. Stąd też nakrywanie głowy przez kobie­ty jest wyrazem uznania Bożego porządku w fundamentalnej warstwie życia, jaką jest organizacja rodziny. Kobieta amiszka dobrowolnie, z inteligentnym zrozumieniem przyjmuje role pomocnicy męża (swojego) , i na znak akceptacji swej funkcji według Bożego porządku („uczyńmy mu pomoc stosowną do jego potrzeb” – [Rdz 2:18]) nosi tego znak – nakrycie głowy. Nie obchodzi ją świat mody, gdyż nie on stanowi dla niej autorytetu. Amiszka swoje najgłębsze ambicje lokuje w wypełnianiu Bożego polecenia: rodzeniu i wychowanie dzieci oraz pomaganiu swojemu mężowi. Tu jest jej serce. Dlatego jest pogodna a w rodzinach amiszów nie ma na­pięć typowych dla niechrześcijańskich czy pseudochrześcijańskich rodzin.

Rodziny amiszów są liczne, nierzadko liczba dzieci przekracza dziesiątkę, kobiety są zdrowe, pogodne, spokojne, uprzejme i opiekuńcze. Ponadto są bardzo zaradne i dzielne.

Typowy amisz jest człowiekiem twardej pracy, cechuje go wytrwałość i odpowiedzialność. Od wczesnej młodości zostaje zaprawiany do wczesnego wstawania, bezwzględnej obowiązkowości, dbałości o rodzinę i gospodarstwo. Nie zaj­muje się błahostkami. Rolnictwo i hodowle bydła, prowa­dzone niekiedy przy ograniczonym korzystaniu z najnowszych udogodnień techniki zmuszają amiszów do dobrej organizacji pracy, wynalazczości i wykorzystywania naturalnych źródeł energii (wiatraki, wodne młyny, energia słoneczna itp). Wierność Bożym przykazaniom i niezłomna ufność obietnicom podanym w Biblii sprawiają, że w wielu dziedzinach życia amisze wyróżniają się szczególną mądrością i przedsiębiorczością. Mało kto wie o tym, że to menonici – amisze niegdyś zamieszkujący dorzecze Wisły osuszyli żuławskie bagna zaprowadzając tam wzorowe gospodarowanie ziemią. Mimo, że dochody amiszów w Ameryce zaliczane są do poziomu ubogich warstw ludności to jednak są oni w stanie nie tylko sami żyć dostatnio ale też wydatnie pomagać innym będącym w potrzebie.

 

Po wojnie ich pomoc Polsce była ogromna (nie informowano nas o tym), zwłaszcza jeśli chodzi o żywność i rolnicze narzędzia. Skąd się to bierze? Wspominałem już omawiając strój amiszów, że ich zasadą życia jest unikanie rzeczy zbytecznych i marnotrawstwa. I to jest ów główny powód ich możliwości pomagania innym. Nie zmieniają strojów wolni od zdziczeń mody, mebli czy innych sprzętów, jeżeli stare jeszcze mogą służyć; kobiety nie malują się, nie zdobią się drogimi fryzurami, nie noszą biżuterii, prowadzą tryb życia w skrom­ności zabiegając o piękno charakteru. Nadzwyczajna ich pracowitość motywowana jest nie próżnością popisu posiadanymi dobrami, lecz miłością do Boga i bliźnich, a to wydaje błogosławione owoce. Postawa życia amiszów dobrze jest oddana popular­nym u nich powiedzeniem jednego z ich przywódców wczesnego okresu:

Ostatecznym celem gospodarzenia nie jest wzrost plonów lecz kultywowanie i doskonalenie istoty ludzkiej”.

 

Mimo, że nie wysokie zbiory są celem ich gospodaro­wania, to jednak Boże błogosławieństwo jest widoczne także w tym, że na ogół mają wysokie zbiory. Amiszów przybywa, głównie poprzez naturalny przyrost. Wiele wspólnot menonitów-amiszów unika korzystania z dobrodziejstw techniki, takich jak silniki elektryczne, traktory, samochody i wykorzystuje jako siłę roboczą głównie konie. Lecz w sytuacji wzrastającego zapotrzebowania na czystą żywność właśnie ich produkty zaczynają być coraz bardziej poszukiwane, ponieważ są hodowane na naturalnych nawozach.

Menonici-amisze z zasady nie korzystają z ubezpieczeń a rodzice czy chorzy mają zapewnioną serdeczną opiekę od własnych dzieci lub wspólnoty.

 

Amisze posiadają swoje szkoły, uczelnie biblijne, wydawnict­wa, biblioteki, misje, organizacje charytatywne; pielęgnują na wysokim poziomie śpiew (muzyki instrumentalnej raczej unikają) i swoistą sztukę dekoracyjną. Nie korzystają z telewizji uważając, że aczkolwiek sama technika telewizyjna jest naturalnym narzędziem, to jednak jest wychowawczo szkodliwa, już nie tylko przez w większości złą treść lecz przede wszystkim dlatego, że wytwarza postawę bierności, co jest sprzeczne z chrześcijańskim ideałem wychowawczym polegającym na rozwijaniu postawy aktywnej. Podkreślają, że „Człowiek Boży ma być doskonały, do wszelkiej dobrej sprawy dostatecznie wyćwiczony” [2Tm 3:17].

 

Wymownym świadectwem życia amiszów jest ich gazeta, wydawana od przeszło 100 lat, The Badget: ma zasięg na całą Amerykę. Trzy-czwarte dużych 30-tu stron poświęcone jest informacjom o życiu poszczególnych rodzin w danej miejscowości. Dotyczą one pogody, powodzenia w gospodar­stwie, zdrowia, wysokości zbiorów, odwiedzin gości, planów i usprawnień w gospodarstwie, trudności, potrzeb itp. Inne rubryki poświęcone są takim tematom jak: wspomnienia o zmarłych, często podawane w poetyckiej formie literackiej, nazwiska i telefony osób, które ukończyły 80 lat życia, po­rady gospodarcze i kulinarne, ogłoszenia handlowe, wykazy aktualnych cen podstawowych produktów żywnościowych i przemysłowych, nowości z zakresu narzędzi rolniczych i usprawnień, nowości wydawnicze, akcje charytatywne, dział zaopatrzenia dzieci w ubrania i zabawki. Jak widać, gazeta stanowi ważny czynnik integrujący roz­siane po Ameryce wspólnoty amiszów. W gazecie nie ma informacji politycznych.

 

Ponieważ udzielanie sobie nawzajem pomocy jest jedną z głównych zasad życia menonitów-amiszów, szeroko realizowaną w praktyce (sąsiedzka pomoc w budowie, w zbiorach, w akcjach charytatywnych i misyjnych, częste zjazdy i liczne zgromadzenia religijne, zazwyczaj kończone wspólnymi posiłkami), każda jednostka ludzka jest powią­zana licznymi więziami przyjaźni i pomocy o trwałym charakterze. Stąd też amisze nie znają czegoś takiego jak samotność. Osoby starsze są otaczane głębokim szacunkiem i mają bardzo wielu dozgonnych przyjaciół.

 

Osiedla amiszów są obiektem wycieczek turystycznych, stanowią temat wielu naukowych badań socjologicznych oraz rozlicznych publikacji. Jako chrześcijanie cieszą się powszechnym szacunkiem (w U.S.A.) choć bywają niekiedy obiektem chuligańskich drwin lub kradzieży ze strony wyspecjalizowanych złodziei antyków.

 

Dla współczesnego świata stanowią szczególny ewenement. Dlaczego są tacy jak są, zdolni do niezależności od demora­lizujących wpływów współczesnej cywilizacji i do swoistego życia w czystości, skromności i pracowitości na rzecz słu­żenia bliźnim w potrzebie?

 

Odpowiedź jest jedna: oni naprawdę uwierzyli w Jezusa a Jego naukę i przykazania traktują na serio. I Bóg ich błogosławi. Żyją w ten swój sposób już ponad 400 lat. Lecz żyjąc w pełni na ziemi mają swój cel w niebie. Bo jak powiadają kto nie ma celu swego życia w niebie nie jest w stanie żyć pożytecznie i szczęśliwie na ziemi.

tłumaczył Jan Wierszyłowski 1991